Przyjaźń – dar, który warto pielęgnować (cz.1)

Share on facebook
Facebook
Share on pinterest
Pinterest
Share on twitter
Twitter
Share on whatsapp
WhatsApp
panel

Niniejszy artykuł jest pierwszą częścią skrótu naszego kwietniowego spotkania na temat przyjaźni. Pytania skupiają się na początkach przyjaźni i jej stopniowym rozwijaniu. Mamy nadzieję, że odpowiedzi prelegentek poszerzą Twoją perspektywę na temat przyjaźni i pozwolą lepiej rozwijać obecne i przyszłe relacje. Zachęcamy również do przesłuchania pełnej wersji na naszej stronie w zakładce „Podcasty”.

Niezgrabne początki:

1. Jak poznawać nowe osoby? Jak wyglądało to w Waszym życiu?

Monia: Jestem ekstrawertykiem i kocham przebywać z ludźmi i potrzebuję ich do życia. Wychowałam się w rodzinie chrześcijańskiej, więc bardzo dużo jeździłam na obozy. Bardzo duża część ludzi, którzy są obecnie w moim życiu, pojawiła się w nim już, gdy byłam nastolatką podczas obozów. Moja przeprowadzka do Poznania wiązała się z tym, że znałam kościół i ludzi tutaj i poszłam za nimi, a niekoniecznie za studiami, jak wiele innych osób. W moim przypadku obozy, spotkania młodzieżowe i inne spotkania kościelne były miejscem, gdzie poznawałam ludzi. Obracałam się w kontekście kościelnym, w pozakościelnym mniej, bo na tamten moment nie potrzebowałam tego. Taka byłam i jestem. 

Ola: Ja miałam takie doświadczenie, że część moich przyjaźni było „ustalonych”. Widziałam, że ktoś jest samotny, ja też byłam w momencie szukania relacji, więc mówiłam „Spróbujmy”. Takie relacje były dość techniczne i osobiście ich nie polecam. Inne moje relacje były relacjami „z serca”. Spotykałam kogoś i wiedziałam, że nadajemy na podobnych falach. Wtedy najłatwiej było budować relację naturalnie i organicznie, szczególnie gdy mieliśmy wspólną przestrzeń do spotkań.

Podsumowanie: Nawiązujemy relacje tam, gdzie przebywamy.

2. Jak budować zaufanie w początkach relacji?

Kayla: Moja pierwsza myśl jest, żeby nie iść w skrajność. Często na początku relacji albo jesteśmy w pełni otwarci i wtedy możemy być zranieni, albo jesteśmy zbyt zamknięci. Kluczowa jest otwartość powoli i z granicami. Postawa „Ufam Ci, więc powiem Ci o czymś”, a później na podstawie reakcji drugiej osoby decydowanie czy są godni zaufania i czy warto otwierać się dalej i budować relację głębiej.

Monia: Ważna jest szczerość i autentyczność też z naszej strony. Jeśli chcemy pokładać w kimś swoje zaufanie, to musimy być szczerzy. Tak samo jak w związku małżeńskim. Nie da się budować zaufania, gdy będziemy siebie oszukiwać.

Podsumowanie prowadzącej: W budowaniu głębokiej relacji ważne są: cierpliwość, proaktywność, szczerość i autentyczność.

3. Jak przełamać „nieśmiałość” i nie zniechęcić się na początku?

Faye: Na każdym etapie życia wyglądało to inaczej. Myślę o czasie, gdy byłam w służbie studenckiej. Moja służba polegała na nawiązywaniu kontaktów z innymi dziewczynami. Ważna jest inicjatywa i wrażliwość na drugą osobę. Ważne jest spróbować poznać drugą osobę i na tej podstawie dopasować, jaką inicjatywę możemy wybrać w stosunku do tej osoby.

Ola: Miałam kilka relacji, gdy byłam dzieckiem, w których czułam się zraniona w przyjaźniach i to było coś determinującego dla mnie. Przyjaźń, w której gdy zaangażowałam się emocjonalnie, oddałam siebie, a ktoś mówił na to „nie, jednak nie chce się przyjaźnić z Tobą, bo nie jesteś taka fajna”. I naprawdę miało to na mnie wpływ i na to jak myślę o sobie, naprawdę myślałam, że w takim razie może nie jestem taka fajna. Z biegiem lat zrozumiałam, że to nadal ma na mnie wpływ, cały czas zastanawiam się, kim jestem w tych relacjach i bałam się zaufać. Miałam lęk, że jeśli ktoś nie chce się ze mną przyjaźnić, to mówi to o mnie. Więc, aby się nie poddawać w budowaniu relacji, ważne jest najpierw wiedzieć, co myślimy o sobie, czy znamy swoją wartość, czy boimy się i czy definiujemy siebie poprzez to, co inni mówią. Aby radzić sobie z naszą nieśmiałością musimy budować swoją relację z Bogiem i dbać o to, co Pan Bóg mówi o nas. Relacje są niesamowitym prezentem od Boga. Możemy iść ramię w ramię z innymi i mieć w sobie nawzajem wsparcie, ale nie jest to rzecz, która mówi o tym, kim jesteśmy.

Monia: Bardzo lubię pytać samej siebie skąd się coś bierze. Lubię mieć oczekiwania względem rzeczy i ludzi. Mój mąż jest moim przeciwieństwem i ma zero oczekiwań. Podobnie w innych relacjach. Na początku przyjaźni ważne jest, żeby zacząć od zdefiniowania, jakie są nasze oczekiwania, ponieważ możemy mieć zupełnie inne i to może prowadzić do zniechęcenia. Może mamy zupełnie inną definicję przyjaźni. Musimy też badać swoje serce w kontekście oczekiwań, bo w przyjaźni pewne wymagania powinny być, ale czasem narzucamy ich zbyt dużo, co prowadzi do naszego zniechęcenia, zranienia i potencjalnie do niechęci, aby budować kolejne relacje. 

Podsumowanie: W budowaniu nowych relacji nie chodzi o to, aby wyuczyć się jednego sposobu zagadania do innych, używać go za każdym i potem dziwić się dlaczego nie wychodzi. Natomiast działa stawanie się wrażliwym na potrzeby drugiej strony oraz na  jej temperament i osobowość. Równie ważne jest nasze poczucie tożsamości. Trudno jest odciąć się od zranienia, gdy ono nas definiuje. Gdy myślę, że jestem ofiarą, że jestem niefajna. W dwóch różnych środowiskach możemy być odebrani zupełnie inaczej. Dla jednych możemy być super fajni, bo mamy to, czego oni oczekują, a dla innych zupełnie nie. Ważne jest, aby wiedzieć, kim się jest naprawdę. I ostatnia rada to, aby pamiętać, że przyjaźń, to nie małżeństwo. Musimy mieć pewne oczekiwania, ale też nie możemy oczekiwać, że ta druga osoba będzie jak nasz małżonek i ma być z nami cały czas. Warto zdefiniować, czego oczekujemy, ale i co możemy dać w zamian.

Bransoletki przyjaźni:

4. Jak rozmawiać o swoich potrzebach i granicach w relacji?

Monia: Moja pierwsza myśl, po prostu zacznijmy rozmawiać. Czasem myślimy o naszych potrzebach, ale dusimy je w sobie i nie rozmawiamy. Bądźmy w tym szczere i autentyczne. W głębszych przyjaźniach oczekujemy już pewnej dojrzałości. Na początku ktoś może poczuć się urażony, ale jeśli komuś na nas zależy, to dojdziemy do porozumienia. Oczywiście musimy też zadać sobie pytanie czy nasze oczekiwania są słuszne. Czy nie wymagam za dużo. Musimy mieć balans – badam siebie, ale też nie obwiniam siebie. 

Ola: Ważne jest, żeby mówić, co się myśli. Co więcej, musimy pamiętać, że świadomość, że nie każda przyjaźń jest na całe życie, nie stało się wymówką dla nas do wymiksowania się z relacji, gdy robi się trudniej. W moim życiu widzę, że bliskie relacje najbardziej obnażają moje serce. Pokazują mi moją grzeszność, moje problemy, lęki i zranienia. Konfrontowanie i rozmowa na głębszym poziomie wpływa na poziom mojej duchowości. Ważne jest, aby mówić innym o naszych granicach i oczekiwaniach, ale też przyjmować to dobrze, gdy nasza przyjaciółka wskazuje na coś w nas. Po to właśnie są nam dane relacje, abyśmy mogli stawać się doskonalsi. Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, ale obojętność. Gdy nie mówię komuś, że mógłby być lepszy, to tak naprawdę go nie kocham. Gdybym go kochała, to zależałoby mi na tym, aby stawał się bardziej podobny do Boga. Ważne jest aby badać nasze motywacje i serce, gdy chcemy mówić lub nie mówić o trudnych rzeczach drugiej osobie. 

Podsumowanie: Po prostu rozmawiajmy szczerze o naszych potrzebach. Jest to najlepsza przestrzeń do rozwoju relacji i nas samych.

5. Jak pogodzić przyjaźń z nowym etapem życia?

Faye: W moim życiu było dużo zmian, ale też każda przyjaźń jest inna. Na różnych etapach zastanawiałam się nad tym, które przyjaźnie warto pielęgnować, a w których relacjach trzeba zrobić pewną przerwę i trochę odsunąć się, aby móc zaangażować się w życie innych ludzi na tym nowym etapie. Na każdym etapie życie są takie osoby, które są zawsze. Nawet jeśli zmiana w pewnym sensie odsuwa nas od siebie i to wymaga pracy, aby nadal być blisko, to warto dbać o te szczególne relacje.

Kayla: Dla mnie głębokie relacje zawsze były bardzo ważne i były priorytetem, ale nigdy nie miałam ich dużo. Gdy teraz przeprowadziłam się i wyszłam za mąż, to nadal utrzymanie kontaktów i relacji było dla mnie ważne. Osobiście bardzo ciężko jest mi utrzymywać relację z ludźmi, z którymi nie widzę się regularnie, bo nie jestem dobra „w pisanie”, ale z tymi osobami, które są blisko, kontynuuje budowanie relacji i bardzo w nie inwestuje. 

Monia: Nigdy nie rozumiałam sytuacji, w których przyjaźnie kończyły się ze względu na fakt, że jedna z przyjaciółek wychodziła za mąż. Wiadomo, że mąż jest ważniejszy niż przyjaciółka, ale nigdy nie chciałam sytuacji, w których po wyjściu za mąż moje przyjaźnie się kończą. Chciałam pilnować moje serce, aby po wyjściu za mąż nie porzucać przyjaźni. Z jednej strony dlatego, że moje przyjaciółki są ważną częścią mojego życia, ale również z troski o tę drugą osobę, która dalej pozostaje singielką. Musimy czasem wyjść ze swojej strefy komfortu i starać się nadal inwestować w nasze przyjaźnie. Oczywiście utrzymując balans, ale myśląc więcej o innych niż o samej sobie. Często przyzwyczajamy się do mówienia, że nie mamy czasu w życiu, ale tak naprawdę to może być kwestia poukładania priorytetów. Zachęcam wszystkie mężatki: pamiętajcie o swoich przyjaciółkach singielkach, bo one też was potrzebują.

Podsumowanie: Czasami naturalnie niektóre osoby odsuwają się w naszym życiu, bo etap się zmienia i to nie zawsze musi być pożegnanie na zawsze. Gdy zmianą jest nasz status cywilny, nie możemy zapomnieć, że Bóg powołał nas do relacji w liczbie mnogiej, a nie tylko do jednej relacji. Inni ludzie też nas rozwijają i budują. Potrzebujemy innych perspektyw niż tylko naszego małżonka.

6. Jak działają podobieństwa i różnice w przyjaźni?

Ola: Ja bym powiedziała, że moje relacje są bardzo różnorodne i te różnice najbardziej mnie rozciągają. Nawet gdy w niektórych aspektach jesteśmy podobne, to ostatecznie okazuje się, że się różnimy. Chyba mam tak w każdej relacji. Nawet z moim mężem. Wydawało mi się, że byliśmy tacy podobni, ale później okazało się, że bardzo się różnimy. Odkrywanie tych różnic jest piękne. Dobre jest chodzenie obok siebie i wspieranie się pomimo. 

Faye: W służbie często byłam zaangażowana w różnych inicjatywach i często zmiany, nawet zamieszkania, nie były zależne ode mnie. Często znajdowałam się w nowym zespole i z różnymi ludźmi. Dla mnie służyć z kimś oznacza, że musimy się też przyjaźnić. Mogę powiedzieć, że zwykle jest tak, że to były osoby bardzo różne ode mnie. Takie sytuacje kształtują charakter i poszerzają horyzonty. Jestem bardzo wdzięczna, że byłam umieszczona w różnych miejscach i mogłam uczyć się doceniać różnice i kochać tych ludzi.

Podsumowanie: Kochanie innych oznacza przyjmowanie ich takimi, jakimi są, i jest to jeden z największych darów, jakie możemy przyjąć na drodze do przyjaźni.

Link do nagrania: link 
Zapis i redakcja: Justyna Ryńska
Korekta: Monika Sylwestrowicz